środa, 6 lipca 2011

Wakacje lecą a ja...

Jest źle ! Prawie 3-eci tydzień wakacji a ja tego nie czuje. Jakby tego było mało to w Międzyrzeczu cały czas pada deszcz. No dzisiaj już jest trochę lepiej i mam nadzieje ,że pogoda zostanie,bo planuję iść na tenisa z Adrianem i Małym. Nie wiem co robić, kłóce się z Bartkiem. Wczoraj powiedziałam coś okropnego i jest mi głupio, ale należało mu się! Koniec tego! Miarka się przebrała ! Jeżeli mu nie zależy na mnie to ja taką przyjaźń mam gdzieś. Nie odzywam się do niego już 21 godzin i on też jakoś nie bardzo się stara,żeby cokolwiek naprawić. Strasznie tęsknie za nim, jest dla mnie bardzo ważny ale nie pozwolę siebie tak traktować. On zapewne nawet nie odczuł braku mnie... Ma dużo takich "przyjaciółek" jak ja,więc jak nie dzwoni do mnie to ma szeroki wybór z kim gadać. No dziewczyny ,uważajmy na siebie. Zawsze byłyśmy i będziemy zabawkami takich padalców, ale musimy być silne i pokazać im,kto rządzi ! Pocieszeniem jest Adi, kogoś takiego potrzebuje. Jest tylko kumplem,któremu mogę się wygadać. Wie jak mnie pocieszyć i spędza ze mną swój czas wolny choć ma go tak niewiele. Niby to facet, powinien dostać kopniaka z tyłek i spadać...ale jednak dzięki niemu jakoś ciągnę. I przy okazji, jeszcze dostaniesz z poduchy Adi :D Wsparciem jest też moja Nati, dzwoni do mnie jak tylko może i mam nadzieje ,że uda nam się wkrótce spotkać :* Najbardziej chcę podziękować mojemu kochanemu bratu Tomkowi :** Mogę u niego mieszkać, jest tam świetnie, zawsze mi pomaga i rozumie. We wtorek Tomek i mama mają urodzinki ,więc jutro lub w  sobotę zaaaakupy :D Wrócę tu niebawem jak będę neta miała :D

Dzisiaj Natalka i Paweł mają święto. Wytrzymali ze sobą 8 miesięcy :D Gratuluje wam:* Pomnażajcie swoją miłość i bądźcie razem dłuuugo dłuuugo :) :***

środa, 22 czerwca 2011

Źle...

Dzisiejszy dzień to totalny niewypał. Niby pierwszy dzień lata, wreszcie wakacje a tu prawie cały dzień przepłakałam. Tęsknie za moim tatusiem i mam prawo czasem za nim popłakać,nikt mi nie zabroni. Jeżeli komuś to nie pasuje,trudno ! Popołudnie spędziłam u Naty, której wypłakałam się i jest mi lepiej.
Nie dośc,że kłócę się z rodziną to jeszcze jest mi smutno ,bo Bartek był tylko chwilke. Nawet nie zdążyliśmy pogadać.
Mam bardzo dziwne myśli i chore sny. Coraz częściej wracam do przeszłości, do spraw o których zawsze chciałam zapomnieć. Minione "związki", utracona "miłość"...Zeszłej nocy śnił mi się zamek. Wielkie zamczysko a w nim maleńka dziewczynka. Miała może z pięc, sześć lat... Była zagubiona, nie wiedziała gdzie jest. Płakała głośno i wołała mamę...Nikt nie przyszedł.Chciałam jej pomóc, zapytać jak jej na imie, gdzie są jej rodzice...Nie dało się, nie potrafiłam.Miałam za mało siły...Nagle znalazłam się na dachu wysokiego budynku. Chciałam wstać, zejść z tamtąd ale nie mogłam. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
Przeraża mnie,że moje sny są takie realne i zastanawiam się czy mają jakieś przełożenie na moje życie. Sama nie wiem. Może tak naprawdę jestem słabsza niż mi się wydaje...
Ten dzień zaliczamy do nieudanych i zobaczymy dalej !