środa, 22 czerwca 2011

Źle...

Dzisiejszy dzień to totalny niewypał. Niby pierwszy dzień lata, wreszcie wakacje a tu prawie cały dzień przepłakałam. Tęsknie za moim tatusiem i mam prawo czasem za nim popłakać,nikt mi nie zabroni. Jeżeli komuś to nie pasuje,trudno ! Popołudnie spędziłam u Naty, której wypłakałam się i jest mi lepiej.
Nie dośc,że kłócę się z rodziną to jeszcze jest mi smutno ,bo Bartek był tylko chwilke. Nawet nie zdążyliśmy pogadać.
Mam bardzo dziwne myśli i chore sny. Coraz częściej wracam do przeszłości, do spraw o których zawsze chciałam zapomnieć. Minione "związki", utracona "miłość"...Zeszłej nocy śnił mi się zamek. Wielkie zamczysko a w nim maleńka dziewczynka. Miała może z pięc, sześć lat... Była zagubiona, nie wiedziała gdzie jest. Płakała głośno i wołała mamę...Nikt nie przyszedł.Chciałam jej pomóc, zapytać jak jej na imie, gdzie są jej rodzice...Nie dało się, nie potrafiłam.Miałam za mało siły...Nagle znalazłam się na dachu wysokiego budynku. Chciałam wstać, zejść z tamtąd ale nie mogłam. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
Przeraża mnie,że moje sny są takie realne i zastanawiam się czy mają jakieś przełożenie na moje życie. Sama nie wiem. Może tak naprawdę jestem słabsza niż mi się wydaje...
Ten dzień zaliczamy do nieudanych i zobaczymy dalej !

1 komentarz:

  1. Rudzia...to strasznie wszystko skomplikowane, ale trzeba coś wymyślić. Coś trzeba zrobić. Nie ma sytuacji bez wyjścia, a razem damy rade ;**

    OdpowiedzUsuń